Archive for the ‘ Recenzja ’ Category

Darmowy e-book “How to raise of lot more money now”

Network for Good, świetna strona, która pomaga organizacjom non-profit w fundraisingu (polecam gorąco ich darmowe webinaria!), opublikowała właśnie e-book zatytułowany “How to raise a lot more money now”, czyli “jak zdobyć o wiele więcej pieniędzy teraz”. W tej krótkiej (18 stron) publikacji znajdziecie 50 porad i pomysłów na temat kreatywnego i skutecznego pozyskiwaniu funduszy. Porad i pomysłów o tyle wartościowych, że pochodzących od największych światowych specjalistów w dziedzinie marketingu dla organizacji pozarządowych. Jest o tym, jak skutecznie i perswazyjnie formułować prośby o datki, jak wykorzystać internet, jak pracować z wolontariuszami i jak dbać o swoich sympatyków. Nie wszystkie sugestie amerykańskich ekspertów dadzą się przenieść na polski grunt, warto jednak e-booka ściągnąć (wystarczy wypełnić króciutki formularz tutaj i voila!), bo jestem przekonana, że każdy znajdzie tam coś inspirującego i nowatorskiego do zastosowania w swojej organizacji.  Jak chociażby poradę Kivi Leroux Miller, by w momentach zastoju w pracy i braku pomysłów iść na długi spacer – którą ja mam zamiar zastosować natychmiast! 😉

Twierdza non-profit

W zeszłym miesiącu miałam okazję uczestniczyć w niezwykle ciekawym webinarium na temat “Networked nonprofit” czyli w wolnym tłumaczeniu, organizacji non-profit w sieci. Webinar był częśćią promocji najnowszej książki Beth Kanter i Allison Fine, światowych guru nowoczesnego marketingu dla organizacji społecznych, zatytułowanej  “The Networked Nonprofit” właśnie. Oprócz autorek pozycji w prezentacji uczestniczyli także przedstawiciele dwóch amerykańskich NGO-sów, Danielle Brigida z National Wildlife Federation oraz Mark Sirkin z Autism Speaks.

Punktem wyjściowym prezentacji była teza, że wiele światowych organizacji pozarządowych działa jak twierdza, która nie dopuszcza do siebie ludzi i idei z zewnątrz. Chociaż w ostatnich dziesięcioleciach nowe stowarzyszenia i fundacje pojawiały się w wielu krajach jak grzyby po deszczu, statystyki wcale nie pokazują, że rosnąca liczba organizacji walczących z problemami społecznymi ma jakiekolwiek bezpośrednie przełożenie na zanikanie tych problemów na świecie. Przyczyną jest to, że NGO z reguły działają w pojedynkę, biorąc na siebie zadania, które przerastają możliwości indywidualnej, wyizolowanej organizacji, nawet tej najlepszej (bo czyż nie każda organizacja uważa się za najlepszą, za tą, która w końcu wygra walkę z danym problemem społecznym?). Kanter i Fine pokazują jak media społecznościowe i nowe podejście do komunikacji może ten stan rzeczy zmienić.

Przede wszystkim zaprezentowano więc potrzebę zmiany modelu organizacji i otworzenia się na współpracę z ludźmi z zewnątrz. Non-profity powinny dążyć do tego, by działać mniej jak zamknięta twierdza, a bardziej jak otwarta sieć, wykorzystująca networking, media społecznościowe i  partnerskie kontakty do osiągnięcia swoich celów. Beth i Allison wprowadziły w swojej książce termin “free agent” (wolny strzelec), który – sądząc po zainspirowanej webinarium dyskusji na Twitterze – chyba już na stałe wejdzie do słownika anglojęzycznych pracowników non-profitów. Kto to taki ten wolny strzelec? To osoba z zewnątrz, najczęśćiej młody, wychowany na internecie wolontariusz, który kierując się pasją dla danej sprawy, chce użyczyć organizacji działającej na tym polu swój czas, pomysły i kontakty… często jednak zamiast zostać przyjętym z otwartymi rękoma przez narzekające na brak zasobów organizacje, wali głową w mur owej non-profitowej twierdzy.

Przykładem takiego “wolnego strzelca” może być Shawn Ahmed, blogger z Kanady, który na własną rękę podróżuje po całym świecie i za pomocą bloga i filmów na YouTube pokazuje ludziom w bogatych zachodnich krajach problemy tych najbiedniejszych oraz indywidualnie pomaga spotykanym po drodze najbardziej potrzebującym ludziom. Mimo, że Shawn ma ponad ćwierć miliona followerów na Twitterze, tysiące stałych czytelników bloga, a jego klipy na YouTube ogląda ponad 2 miliony ludzi, organizacje pozarządowe, z którymi próbował współpracować, nie traktowały go poważnie. A wystarczyłoby trochę otwartości, autentycznego słuchania, parę komentarzy na blogu, kilka maili i rozmowa telefoniczna, by nawiązać współpracę i  wykorzystać niesamowite kontakty  Shawna na potrzeby własnej organizacji – o czym skutecznie przekonał się amerykański Red Cross.  (Przy okazji na webinarium dostało się dużym międzynarodowym NGO-som, między innymi Save the Children, w którym miałam okazję pracować przez kilka lat i które przy całej swojej wspaniałości rzeczywiście bardziej czasami przypominało trudno dostępną skostniałą korporację niż organizację otwartą dla każdego, kto chciałby zmienić losy dzieci w najbiedniejszych rejonach świata.)

Słuchając podobnych przykładów i opowieści, głównie rodem z USA, nie mogłam przestać myśleć o rozmowie, którą przeprowadziłam tego samego ranka z pracownicą jednej z dużych polskich organizacji, skarżącą się właśnie na to jak trudno namówić inne organizacje w regionie do otwartej współpracy, dzielenia się wiedzą, doświadczeniami, kontaktami. Choć na głos się tego nie mówi wśród organizacji pozarządowych często panuje naprawdę zaciekła konkurencja, zwłaszcza w obecnym klimacie ekonomicznym, gdzie trzeba dosłownie walczyć o pieniądze darczyńców. Czujące zagrożenie organizacje chronią jak mogą swoich kontaktów i “kapitału intelektualnego”, niczym kujon zasłaniający kartkę z tym, co pisze na sprawdzianie. Zastanawia mnie jednak na ile taka postawa (w przypadku NGO-sów – do ściągania na klasówkach nie namawiam;-)) jest tak zwanym strzelanie sobie samemu w pięty.

Nowe trendy w komunikacji, a przede wszystkim media społecznościowe przyjmowane są przez organizacje pozarządowe z rezerwą, często traktowane sceptycznie, jako wiele hałasu o nic, portale społecznościowe widziane są jako coś na czym marnuje czas dzisiejsza młodzież lub na co rzucają się uganiające się za wszelkimi modnymi nowinkami komercyjne firmy – ale dla sektora pozarządowego to wręcz strata czasu (“bo przecież my się zajmujemy tak ważnymi sprawami, że nie mamy czasu na pierdoły typu Facebook czy Twitter”). Ale to właśnie w ich adopcji jest być może szansa na nową rzeczywistość dla organizacji pozarządowych, również w Polsce. Media społecznościowe to przede wszystkim nowe reguły komunikacji – nastawione na dialog, otwartość, przejrzystość i współpracę. Może warto otworzyć się na innych, wpuścić za bramę swojej twierdzy owych “wolnych strzelców” i przekonać się czy zaangażowanie się w autentyczny dialog i przekazanie choć ułamka kontroli ludziom spoza naszej zamkniętej w sobie organizacji-twierdzy sprawi, że staniemy się bardziej efektywni w docieraniu z naszym przekazem do tych, do których dotrzeć pragniemy? Może warto spróbować co nam da przekształcenie się w taki networked nonprofit, organizację w sieci? W sieci rozumianej jako internet, ale przede wszystkim jako sieć kontaktów z ludźmi, którym bliskie są problemy i zagadnienia, jakimi zajmuje się nasze stowarzyszenie czy fundacja – nawet jeśli sami działają i chcą działać poza jej formalnymi strukturami.

Książka Kanter i Fine już do mnie leci i jak tylko ją przeczytam nie omieszkam podzielić się przemyśleniami. A w międzyczasie zainteresowanym gorąco polecam post Beth Kanter o non-profitowej twierdzy i wolnych strzelcach oraz zapoznanie się z prezentacją z webinarium poniżej. Oryginalne nagranie (w wersji audio) webinarium znajdziecie natomiast tutaj.

*Autor zdjęcia: Stuck in Customs (Flickr)